Na jednej ze stron internetowych, której link dostałam od Przyjaciela, znalazłam niedawno taki cytat:
Życie polega na wyborach. Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze. Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie.
Już kilka znajomych osób odebrało go jednoznacznie i zarzuciło mi, że nie ma czegoś takiego, jak wpływ na życie i nie można w nim dokonywać samemu wyborów. Że chcieli mieć inne życie, ale tak się ono potoczyło, że nie mieli szansy na zrealizowanie swoich pragnień, marzeń i planów, więc nie ma sensu wybierać, bo to prowadzi wyłącznie do oszukiwania samego siebie, no i że głoszenie, iż to mój wybór, jak wygląda moje życie, to zbytnie uproszczenie. A ja myślę, że jest właśnie dokładnie odwrotnie, że uproszczeniem jest potraktowanie jej
wyłącznie w odniesieniu do wyborów życiowych. Zdaję sobie sprawę, że nie mam wpływu na to, jak potoczy się moje życie, ALE mam wpływ jak przyjmę to, co mnie spotyka. To czasami bardzo trudne, bo kiedy np. ktoś powie mi coś przykrego, co mnie zrani, to mogę sobie powiedzieć, że nie będę się tym przejmować, ale samopoczucie nie od razu mi się poprawi. Ale mogę dążyć do tego, żeby mimo tej przykrości, która mnie spotkała, zapanować nad smutkiem i poczuć się lepiej. Albo jeśli ktoś mi coś ukradnie czy zgubię dokumenty, to oczywiście, że się zdenerwuję, że będę miała mnóstwo kłopotów z wyrabianiem nowych, ale to ode mnie zależy, jak długo będę do tego wracać i jak długo będę w złym humorze.
Tak właśnie widzę ten cytat w praktyce
